|
Z wizytą u prezydenta na Hradczanach |
|
|
Poniedziałek, 02 Listopad 2009 09:59 |
|
Prezydent Republiki Czeskiej Wacław Klaus wraz z żoną Livią zaprosił po raz pierwszy PZKO w osobie prezesa ZG Zygmunta Stopę na przyjęcie, które urządzał z okazji święta państwowości czeskiej na praskim zamku „na Hradczanach”.. Osobą towarzyszącą prezesowi w tej uroczystości był redaktor naczelny „Zwrotu” Kazimierz Kaszper.
Impreza na zamku odbywała się w późnych godzinach wieczornych. Tłumy zaproszonych gości przez parę prezydencką, zdążały z wszystkich stron na zamek. Po dokładnej kontroli osobistej i przejściu przez bramy magnetyczne zbierały się przed „Salą Hiszpańską”, by na odległość uczestniczyć w oglądaniu na „telebimie” oficjalnej uroczystości odznaczeniowej, przebiegającej równocześnie w „Sali Władysławowskiej”. Oficjalną część ukończono dokładnie o godz.21.00. Zaraz zostały otwarte wszystkie podwoje sal reprezentacyjnych barokowej części zamku, by rozpocząć przyjęcie o charakterze „rautu”.
Z uroczystym toastem czekano na przybycie pary prezydenckiej. Po rozpoczęciu biesiady wmieszało się prezydentostwo między biesiadników, by z nimi porozmawiać. Wykorzystałem okazję i z okazji święta państwowego przekazałem prezydentowi życzenia polskiej mniejszości zrzeszonej w PZKO.(obr.1). Razem z uczestniczącym w raucie redaktorem naczelnym „Zwrotu” korzystaliśmy z dobrodziejstw zamkowej kuchni (obr.2) Między gośćmi pana prezydenta był również ambasador RP Jan Pastwa z małżonką, z którymi mieliśmy możliwość wymienić parę zdań (obr. 3). Przechadzając się po wszystkich salach mogłem się przekonać o ogromu imprezy. Brało w niej udział zapewne więcej niż tysiąc osób. W pomieszczeniach na reprezentacyjnej kondygnacji zamku można się było delektować pięknym „barokiem”, wystrojem lustrzanym sal, zabytkowymi żyrandolami ich oświetlenia a w korytarzach obrazami o tematach marynistycznych.. W tej scenerii wsłuchiwano się w muzykę współczesną odpowiednio do okoliczności dobranym repertuarem dziewczęcej kapeli saksofonowej szkoły muzycznej z Luhaczowic. (obr.4).
Podsumowując imprezę, którą opuściliśmy przed północą, należy stwierdzić jej perfekcyjne zorganizowanie. Wszystkiego było pod dostatkiem, obsługa bardzo szybka na nic nie trzeba było długo czekać. Atmosfera była sympatyczna, bo plebejsko-obywatelska. Jedynym mankament to zbyt mało prze nas rozpoznawanych polskich gęb.
Relacjonował uczestnik Zygmunt Stopa

foto: Kazimierz Kaszper

foto: Kazimierz Kaszper

foto: Z. Stopa

foto: Z. Stopa
|